get back.
Oglądąłam dzisiaj w telewizji relacje z wieców w Warszawie. Błękitny Marsz PO przebiegł w porządku, czego nie można powiedzieć o innych partiach - PiS i LPR (notabene, moich ulubionych). Co do PiS, to najpierw puścili jakąś muzyczkę country, a potem wyszedł któryś z ich inteligentnych posłów i zaczął wyzywać Rokitę od pokemonów. Potem wyszedł premier Jaro i zaczął wyzywać wszytkich swoich przeciwników od ZOMO (to akurat nic nowego). Poza tym zobaczyłam zwolennika PiSu, który miał mniej niż 50 lat. Trzeba zapisać w kalendarzu.
Następnie była relacja z Marszu Białej Róży (ach, cóż za poetycki tytuł). Roman okłamał swoich zwolenników (średnia wieku 90) mówiąc, że jest ich około 11 tys., kiedy tak naprawdę było 2 tys. A potem już nie mówił nic ciekawego - nie dziwmy się.
BTW, dzisiaj rano pokazywali moherową babcię, która darła się "LPR jest super, kurwa! Roman Giertych to super minister!". Cóż, widać że do szkoły nie chodzi i nieuświadomiona kobieta.
Podsumowując, to, co się dzieje w naszej polityce, to jedno wielkie gówno.
I mnie nie przekonajOM, że białe jest białe a czarne jest czarne, cytując naszego nowego wieszcza narodu.


I never ever meant to hurt you, I only did what I had to do

//Sugarcult - Counting stars